18 listopada, 2021

Kalifornijski program CAMP rozprawia się z nielegalnymi uprawami marihuany

CAMP w Lesie Narodowym nie jest typowym rodzinnym weekendem. Aby rozprawić się z nielegalnymi uprawami marihuany prowadzonymi przez meksykańskie kartele narkotykowe na ziemi federalnej i stanowej, Kalifornia stworzyła program CAMP, czyli Campaign Against Marijuana Planting.

CAMP właśnie zakończyła trwającą 12 tygodni operację, która objęła północną, środkową i południową Kalifornię. Operacja ujawniła ponad 250 nielegalnych miejsc uprawy, wiele z nich w parkach narodowych i na gruntach państwowych z wykorzystaniem publicznej wody, co zaowocowało 52 aresztowaniami, konfiskatą 614,267 roślin marihuany i 110 sztuk broni, według urzędników stanowych.

Praca zespołowa sprawia, że marzenie się spełnia

Ta ostatnia akcja nie była tylko wysiłkiem kalifornijskiej policji. Była to współpraca wielu agencji rządowych, w tym Kalifornijskiego Departamentu Sprawiedliwości, Departamentu Rolnictwa Stanów Zjednoczonych, Służby Leśnej Stanów Zjednoczonych, Departamentu Spraw Wewnętrznych Stanów Zjednoczonych, Służby Parków Narodowych, Kalifornijskiego Departamentu Ryb i Dzikich Zwierząt, Agencji ds. Walki z Narkotykami Departamentu Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych, Kalifornijskiej Gwardii Narodowej, Kalifornijskiego Biura Zarządzania Gruntami oraz programu HIDTA (High Intensity Drug Trafficking Areas) Central Valley i innych lokalnych departamentów ścigania.

Operacje CAMP są głośne, dobrze zaaranżowane i będą kontynuowane przez kolejne lata, jak twierdzi Prokurator Generalny Kalifornii Xavier Becerra.

Meksykańskie kartele wykorzystują ziemię publiczną dla prywatnych korzyści

W przeszłości, publiczne uprawy marihuany były kwintesencją Kalifornii. W przeszłości miejsca uprawy w Kalifornii były tworzone przez hipisów uprawiających po kilkaset roślin. Byli oni wyluzowani i bezkonfliktowi. To zaczęło się zmieniać około 10 lat temu.

Teraz, ponad 90% odkrytych gajów jest powiązanych z Meksykanami uprawiającymi marihuanę na czarny rynek narkotykowy. Plantatorzy ci niszczą tereny publiczne, czerpiąc z tego ogromne zyski, a do tego często są uzbrojeni, co może być niebezpieczne dla odwiedzających parki publiczne i wędrowców na terenach publicznych. Plantatorzy mają tendencję do bycia powiązanymi z różnymi meksykańskimi kartelami narkotykowymi, takimi jak kartel Sinaloa i Jalisco Nueva Generación, według Billa Ruzzamenti, dyrektora programu Central Valley California High Intensity Drug Trafficking Areas.

Użytkowanie publiczne i niewłaściwe wykorzystywanie zasobów naturalnych

Wykorzystywanie przez meksykańskie kartele zasobów publicznych do uprawy marihuany jest głównym problemem w Kalifornii, która posiada ponad 16 milionów akrów wiejskich lasów państwowych. Problemem jest nie tylko użytek publiczny, ponieważ plantatorzy używają publicznej ziemi i publicznej wody, niszcząc działy wodne dla swoich zysków finansowych, ale CAMP jest również zaniepokojony zanieczyszczeniem środowiska.

Chemikalia, których używają kartele są dość toksyczne, w tym karbofuran, który jest zakazany w USA na wszystkich uprawach przeznaczonych do spożycia przez ludzi. Karbofuran przesącza się do gleby i strumieni, zabija rośliny i dzikie zwierzęta, a także wpływa na ludzi, którzy polują i spożywają zwierzęta zatrute karbofuranem. Około 78% nielegalnych miejsc uprawy marihuany nosiło ślady karbofuranu, co pokazuje, jak szeroko rozpowszechniona i alarmująca może być ta toksyczność.

Oprócz toksycznego skażenia, miejsca te są niebezpieczne dla środowiska, w tym sterty śmieci, brudne czarne plandeki i prowizoryczne domki z bali, w których pracownicy żyją w brudnych, niebezpiecznych warunkach. CAMP ma nadzieję, że uda się ograniczyć te toksyczne, nielegalne miejsca uprawy, zanim piękne zasoby naturalne Kalifornii pójdą w odstawkę.

Oficer policji chicagowskiej winny morderstwa w związku z zabójstwem Laquana McDonalda

Ława przysięgłych uznała byłego funkcjonariusza policji chicagowskiej Jasona Van Dyke’a winnym morderstwa drugiego stopnia w związku z zastrzeleniem w 2014 roku 17-letniego Laquana McDonalda. Van Dyke, który jest biały, strzelił 16 razy do czarnoskórego McDonalda i został również skazany za 16 przypadków pobicia.

W oparciu o wstępne raporty policyjne o incydencie, przełożeni orzekli, że strzelanina była usprawiedliwionym zabójstwem i mieściła się w granicach wytycznych departamentu dotyczących użycia siły. Jednak nagranie z kamery kasetowej zaprzeczyło tym doniesieniom i Van Dyke został początkowo oskarżony o sześć zarzutów morderstwa pierwszego stopnia oraz o pobicie z użyciem przemocy. Po raz pierwszy od ponad trzech dekad policjant z Chicago został oskarżony o morderstwo pierwszego stopnia w związku ze śmiercią na służbie i jest to jeden z pierwszych wyroków skazujących za śmierć w wyniku strzelaniny z udziałem funkcjonariusza.

16 strzałów

Policja została wezwana do zbadania doniesień, że mężczyzna miał przy sobie nóż i włamywał się do pojazdów na pobliskim placu budowy ciężarówek. McDonald, który został opisany przez nauczyciela jako „bardzo szanowany i powściągliwy” i „nie agresywny”, użył noża do przecięcia opony w pojeździe patrolowym i uszkodzenia jego przedniej szyby. (Raporty toksykologiczne później ujawniły, że McDonald miał PCP w swoim systemie w czasie incydentu).

Podczas gdy McDonald oddalił się od policji po słownym poleceniu upuszczenia noża, incydent nie eskalował do czasu przybycia Van Dyke’a. Policjanci poprosili o wsparcie w postaci paralizatora, ale na nagraniu wideo ze strzelaniny Van Dyke zaczął otwierać ogień mniej niż 30 sekund od jego przybycia na miejsce – około 6 sekund po wyjściu z samochodu. Nagranie z kamery pokazało, że McDonald odchodził od Van Dyke’a, kiedy padł pierwszy strzał. Van Dyke strzelił do McDonalda 16 razy w ciągu 14-15 sekund, trafiając go w szyję, klatkę piersiową, plecy, obie ręce, prawą nogę i obtarł lewą skórę głowy. Dziewięć z 16 strzałów trafiło McDonalda w plecy, a Van Dyke kontynuował strzelanie do McDonalda, gdy ten leżał na ziemi.

Oficer, który pierwszy zareagował na wezwanie, powiedział, że nie widział potrzeby użycia siły, a żaden z pozostałych oficerów na miejscu zdarzenia nie strzelał z broni.

17 Liczby

Van Dyke, który został uniewinniony z jednego zarzutu wykroczenia służbowego, grozi minimum sześć lat więzienia. Ławnicy obradowali przez zaledwie siedem i pół godziny, a według doniesień, większość dyskusji nie dotyczyła zawinienia Van Dyke’a, ale tego, czy jest on winny morderstwa pierwszego czy drugiego stopnia. Ostatecznie uznano, że Van Dyke był przestraszony, gdy strzelał z broni, ale jego strach był nieuzasadniony.

Sędzia Vincent Gaughan uchylił wniosek Van Dyke’a o zwolnienie za kaucją, a jego wyrok może zapaść już 31 października.